| Dezynfekcja czyli higiena na wyprawach rowerowych |
|
|
| Wpisany przez MagdaK |
| niedziela, 29 sierpnia 2010 12:28 |
WstępPo przejechaniu około 100km na ponad 30 stopniowym upale, po wypiciu hektolitrów wody i wypoceniu prawie takiej samej objętości, człowiek nie myśli czy się umyje, tylko jak to zrobi. Mam na myśli oczywiście sytuacje, kiedy nie mamy do dyspozycji bieżącej wody i prysznica, ale rozbijamy się „na dziko” lub korzystamy z gościnności lokalnej ludności.
Mycie na wyprawieW sytuacji, gdy rozbijamy się w ustronnym miejscu, czyli takim, gdzie nie spodziewamy się żadnych nieoczekiwanych gości , najwygodniejszym przyrządem do mycia jest bidon, zwłaszcza o dużej pojemności – na przykład litrowy. Dla jednej osoby zdecydowanie starczają dwa pełne bidony. Warto także korzystać z gąbki, dzięki której porządnie można się wyszorować po męczącym pedałowaniu, a także z pachnącego płynu do mycia.
Oczywiście kiedy biwakujemy przy czystym jeziorze, rzece czy innym zbiorniku wodnym problem wydaje się rozwiązany. Minusem takiego rozwiązania są pozostawione w wodzie mydliny. Ponadto, rzadko kiedy mamy komfort wygospodarowania dużego kawałka plaży dla siebie by móc swobodnie się umyć, a nie czaić się w stroju kąpielowym.
Zdarza się jednak, że rozbijamy namiot w ogrodzie gościnnych mieszkańców. Musimy wówczas wziąć pod uwagę, że jesteśmy na widoku całej wioski i nie wypada nam świecić bladym tyłkiem. W takich sytuacjach pozostaje tylko bardzo niekomfortowy prysznic w przedsionku namiotu, o ile posiadamy namiot, który jest wyposażony w dość duży tropik.
Zorganizowanie i przygotowanie wodyJeśli chodzi o wodę do kąpieli zwykle bierzemy ją z ostatniego miejsca „cywilizacji” przed rozbiciem (np. stacja benzynowa) lub po prostu prosimy naszych gospodarzy, którzy użyczając nam kawałek podwórka na pewno nie odmówią nam wody.
Najwygodniejsze w przewożeniu wody wydają się specjalne worki (np. Ortlieba), które pozwalają szczelnie przewozić wodę i wyposażone są w wygodny dozownik. Worek o pojemności 5l powinien być wystarczający dla 2 osób. Dla wygody przewożenia wypełniamy go do ok. 4l, dodatkowe 2 l wozimy w bidonach i to w zupełności powinno wystarczyć na mycie i ugotowanie kolacji.
O ile podróżujemy w lecie lub wiosną i temperatura do samego wieczora jest wysoka - chłodna czy zimna woda do mycia jest miłym orzeźwieniem. W przypadku chłodniejszych wieczorów sprawdzoną metodą jest podgrzewanie wody na palniku. Dobrym rozwiązaniem jest użycie dołączanego do niektórych menażek czajniczka. Dzięki niewielkiej pojemności znacznie szybciej grzeje wodę niż menażki, a podgrzana w nim gorąca woda (nie koniecznie wrzątek) wystarcza do rozcieńczenia 2 l zimnej wody w bidonach do idealnej temperatury do kąpania.
Poleć innym: |
| Zmieniony: wtorek, 11 stycznia 2011 21:03 |


Komentarze
http://www.decathlon.com.pl/PL/prysznic-kieszonkowy-122231944/
Bierzemy wodę do bidonu, worka, menażki, czegokolwiek i spłukujemy mydło przynajmniej kilka metrów od brzegu.
W wodzie bieżącej to jeszcze nie problem, ale zostawiając mydliny w jeziorze, przykładamy rękę do procesu eutrofizacji, czyli starzenia się zbiornika wodnego. Mówiąc jeszcze prościej - do jego zielenienia i zarastania. A tego nie lubimy :)