| Noclegi na wyprawach rowerowych |
|
|
| Wpisany przez Maciek |
| niedziela, 16 stycznia 2011 20:03 |
|
Odpowiedź na pytanie “jak będę nocował?”, to jeden z pierwszych problemów, z którym należy się zmierzyć planując wyprawę rowerową. Każdy z nas czy to z powodu zatroskanych rodziców czy po prostu ograniczonego budżetu musi już na wstępnym etapie rozważań o swych rowerowych wojażach pomyśleć nad tym zagadnieniem. W przypadku kilkudniowych wypadów spanie w hotelach i kwaterach prywatnych jest wyjściem najprostszym, a jego kosztowność nie jest obciążająca. Przy dłuższych wyjazdach każdy rowerzysta stara się rozważyć inne możliwości, które dadzą mu więcej swobody i zabiorą mniej pieniędzy.
Pomimo tego, że większość z Was ma już pewnie swój sposób warto zapoznać się z innymi możliwościami, których być może nie znacie.
Artykuł ten jest wstępem do konkretnych rozważań nad sposobami noclegów, które będą cyklicznie pojawiać się na naszej stronie.
Noclegi płatne- pola campingowe, hotele, kwatery itpNoclegi płatne mają trzy podstawowe wady:
Szczególnie pozbawione sensu jest… nocowanie na polach namiotowych. Ten sposób noclegu, który wybiera początkowo większość sakwiarzy, ma bardzo niski stosunek ceny do jakości oferowanej usługi. Również bezpieczeństwo nasze i rowerów nie zawsze jest na odpowiednim poziomie, gdyż w okresie wakacyjnym campingi są zatłoczone, a co za tym idzie pełne ludzi różnego typu :)
Spanie na dzikoTo chyba najpopularniejsza metoda na nocleg wśród sakwiarzy. W skrócie polega on na rozstawieniu namiotu bądź samego śpiwora, gdzieś z dala od ludzkich oczu, w ustronnym cichym miejscu. Plusami takiego rozwiązania są niewątpliwie:
Jednak spanie na dziko to także kilka obowiązków i wad:
Nocleg u “gospodarza”Popularnym sposobem na znalezienie miejsca na noc jest spytanie tubylców o możliwość rozbicia namiotu na ich działce. Najczęściej dość chętnie ludzie zgadzają się na przenocowanie gości koło domu lub gdzieś na pobliskim polu. Do noclegów „na gospodarza” zaliczyć też trzeba sytuacje, w której zostajemy zaproszeni przez nieznajomego, do nocowania w jego domu lub w namiocie.
Tego typu możliwość spędzenia nocy ma wiele zalet, z których największą jest moim zdaniem bezpośredni kontakt z tubylcami. Poznanie życia zwykłych ludzi, czasem ciężkie i długie rozmowy na migi pozwalają dobrze wczuć się w klimat zwiedzanego regionu.
Osobną kwestią pozostaje czy „proszenie się” o miejsce na namiot nie trąci żebractwem i próbą wykorzystania ludzi. Bo uogólniając najczęściej im biedniej i bardziej swojsko tym chętniej ludzie zapraszają, bądź pozwalają nocować u siebie, a im region bogatszy i bardziej miejski tym częściej rowerzysta chcący rozbić się niedaleko czyjegoś domu widziany jest jako wielkie dziwadło.
Na niektórych naszych wyprawach ani razu nie nocowaliśmy w ten sposób na innych niemal codziennie i jeśli zastanowię się które wspominam lepiej, to zdecydowanie te, gdzie częściej mieliśmy kontakt z miejscowymi.
Warmshowers i CouchsurfingCiekawymi coraz popularniejszym sposobem na nocowanie na wyprawach są społeczności ludzi oferujących darmowy nocleg w swoim domu czy mieszkaniu. Do najpopularniejszych należą Couchsurfing i HospitalityClub przeznaczone dla podróżników wszelkiego rodzaju. Dla rowerzystów powstał serwis warmshowers.org, który skupia głównie podróżników rowerowych z całego świata.
Idea tych serwisów jest prosta: każda zalogowana osoba oferuje możliwość przenocowania, oprowadzenia po mieście czy wyskoczenia na piwo innym osobom (dowolnie, jeśli nie mamy warunków nie musimy nikomu oferować noclegu). W zamian może korzystać z bazy milionów użytkowników oferujących to samo w innych częściach świata. Wystarczy tylko przed lub w trakcie podróży zalogować się i wyszukać ewentualnych hostów na trasie naszej wycieczki.
Ten sposób spędzania wieczorów należy zdecydowanie do najaktywniejszych i ciekawych co opisywaliśmy w hitach z wyprawy po Bałkanach i Włoszech.
Kościoły, klasztory, parafie…Na wyprawach rowerowych do Chorwacji i na Bałkany korzystaliśmy czasami z noclegów przy kościołach. Wpadliśmy na ten pomysł po lekturze jednej z relacji wypraw, której uczestnicy spali głównie w ten sposób.
Niektóre parafie prowadzą wynajem pokoi dla pielgrzymów za niewielkie pieniądze, inne po prostu przyjmowały nas w jakiś wolnych, niewykończonych pomieszczeniach, a w Gospiciu zafundowano nam taki nocleg.
Obecnie uważam jednak, że o ile dana parafia czy klasztor nie oferuje miejsc noclegowych za rozsądne pieniądze, to proszenie o nocleg jest lekko wymuszające. Księża mogą się czuć się zobowiązani do przyjęcia nas, co wg mnie jest wykorzystywaniem sytuacji czy też wiary:) Jednak w czasach gdy bardziej obawialiśmy się noclegów na dziko kościoły były dla nas kilkukrotnie ostatnią deską ratunku.
Szczególnie łatwo o noclegów w kościele w regionach gdzie status rodzaj wyznawanej wiary nie jest oczywisty: w Chorwacji czy Hercegowinie ludzie kojarzą Polaków głównie jako katolików, co automatycznie wzbudza ich sympatie.
Nocowanie na lotniskachZ czasem, kiedy nie podróżujemy tylko rowerem, ale i innymi środkami transportu, musi trafić nam się nocleg na miejscu przesiadkowym typu lotnisko czy dworzec. Pomimo, że nie jest to najlepszy, najwygodniejszy i co gorsze najbezpieczniejszy sposób na sen, dobra organizacja może pomóc nam w bezpiecznym osiągnięciu porannego pociągu lub samolotu.
Po pierwsze zawsze jeśli tylko jest taka możliwość, lepiej gdzieś na dziko rozbić się pod miastem i dotrzeć na czas na dworzec czy lotnisko. Im mniej ludzi tym bezpieczniej, dlatego każdy nocleg w krzakach jest lepszy niż w mieście :)
Na pewno też nie należy porównywać w kwestiach bezpieczeństwa spania na lotnisku do spania na dworcu. Na lotniskach jest najczęściej mniej ludzi, w większości są ulokowane na uboczu i nocowanie na nich jest dosyć częste nawet wśród „normalnych” ludzi. Oczywiście wszystko co cenne trzymamy przy sobie, staramy się nie zwracać na siebie szczególnej uwagi i spać czujnie ;)
Na lotniskach występuje czasami problem z zamykaniem ich na noc: jeśli planujemy przeczekać do rana w oczekiwaniu na samolot trzeba sprawdzić czy np. o 1 w nocy nie zostaniemy wyproszeni na deszcze i śniegi.
Na lotnisku z rowerami nocowaliśmy dwukrotnie i obyło się bez jakichkolwiek problemów, polecam jednak na wszelki wypadek zapakować rowery do pudeł przed snem :)
PosumowanieOprócz wyżej wymienionych opcji istnieje kilka innych, które ze względu na nasze małe w nich doświadczenie pominąłem w tym spisie. Na pewno do tej listy trzeba dodać nocowanie na dworcach, przystankach czy spędzanie nocy w trakcie podróży innym środkiem lokomocji. To rozwiązanie jest szczególnie efektywne, gdyż nie tracimy dnia na przemierzanie mniej ciekawych regionów. Nam udało się ostatnio przespać całą noc na promie z Sardynii do Livorno w bawialni dla dzieci :)
Jeśli brakuje jakichś ważnych wg Was opcji uzupełnijcie je w komentarzach, w końcu my też chętnie poznamy inne ciekawe sposoby na spędzenie wyprawowych nocy :)
Poleć innym: |
| Zmieniony: piątek, 20 stycznia 2012 17:10 |


Komentarze