| Noclegi na dziko |
|
|
| Wpisany przez Maciek&MagdaK |
| piątek, 20 stycznia 2012 00:00 |
|
Tak jak pisaliśmy w poprzednim artykule na temat nocowania na wyprawach, spanie na dziko ma kilka wad i zalet. Aby zminimalizować te pierwsze i cieszyć się z tych drugich, dobrze jest stosować się do niżej opisanych zasad, dodając swoje wraz z nabywanym doświadczeniem:
Wybór miejsca na dziki noclegW zasadzie mamy dwie możliwości wyboru miejsca na dziki nocleg:
Pierwsza możliwość jest trudna w realizacji w czasie trwania całej wyprawy: różne nieprzewidziane okoliczności mogą, i najpewniej, zmienią plan zakładanego kilometrażu, dlatego z zaplanowanego wcześniej noclegu niewiele może wyjść. Planowanie większości dzikich noclegów przed wyprawą odbiera im też z pewnością walor przygody.
Skupię się więc, na wybieraniu miejsca do spania danego dnia, najczęściej tuż przed zachodem słońca, co jest typowe dla większości sakwiarzy. Podstawowym zadaniem jest wybranie miejsca, które da nam niezależność i bezpieczeństwo, a jednocześnie nie będzie komplikowało nam podróży. Dla rowerzysty najlepiej, kiedy nocleg wypada praktycznie „po drodze”. Nie trzeba wtedy zmieniać zaplanowanej trasy, aby rozbić namiot. Często jednak droga, którą się poruszamy tuż przed zmrokiem, a raczej jej okolica, jest ruchliwa, gęsto zaludniona czy też górzysta i trudno znaleźć dobre miejsce.
Bądź niewidoczny!Jak to dobre miejsce wygląda? Przede wszystkim musi być niewidoczne dla ludzi z drogi, najbliższej wioski itp. Taka lokalizacja, co prawda, nie gwarantuje nam, że nikt w nocy nie pojawi się w naszym obozie, ale znacznie zmniejsza tę szansę. W krajach alpejskich niewidoczne dla ludzi miejsce może uchronić nas też przed telefonem na policję życzliwego obywatela, a tym samym przed mandatem.
Pozostanie niewidocznym dotyczy też samego opuszczania drogi i udania się w osłonięty teren. Warto poczekać kilka sekund, aż droga opustoszeje i wtedy udać się w wybrane miejsce.
Ostatnim elementem bycia niewidocznym to niezwracanie na siebie uwagi w ostatniej mijanej wiosce. Często robimy tam zakupy na kolację, bierzemy wodę itp. Dlatego nie warto informować wszystkich, że będziemy spali zaraz za wioską, ani pytać ludzi o dobre miejsce na nocleg. Jeśli tak robimy starajmy się spać "na gospodarza".
Śpij i biwakuj wygodnie!Kiedy już znajdziemy obszar, z którego jesteśmy niewidoczni pamiętajmy o wybraniu miejsca, które zapewni choć minimum wygody. Oczywiście najwygodniejsze są łąki i pastwiska, a także niektóre ogrody (które dodatkowo nieźle maskują)
Uważać trzeba na ścierniska - wyschnięte źdźbła zboża mogą przedrzeć podłogę namiotu, bądź przedziurawić matę czy materac. Nienajgorszą nawierzchnią jest przekopana czy przeorana ziemia, warto pod namiotem i przedsionkiem rozłożyć wtedy cienką folię, by nie ubrudzić siebie i namiotu.
Z pewnością, do elementów stanowiących o wygodzie, należy dostęp do wody. Pozwala nam on zachować odpowiedni poziom higieny, a także przygotować jedzenie. Idealne sprawdzają się górskie, czyste potoki - nie musimy wtedy wozić wody ze sobą.
W kategoriach "kosmetyki", o ile to możliwe, można pomyśleć o ustawieniu namiotu, tak aby rano jak najwcześniej dosięgło go słońce. Dzięki temu kondensująca woda wyparuje z zewnętrznej warstwy, a namiot schowamy suchy.
Zarezerwuj czas!Pamiętajmy, że znalezienie miejsca na nocleg może zająć dużo czasu. Nie zawsze w miejscu gdzie będziemy przed zmierzchem będzie odpowiedni teren na rozbicie namiotu. Z tego powodu planowanie noclegu powinno zacząć się chociaż na kilka godzin przed noclegiem. Warto wtedy oszacować, gdzie mniej więcej dojedziemy i sprawdzić czy np. nie będzie to stromy kanion czy zurbanizowany teren, gdzie postawienie obozu może być trudne.
Z samej mapy nie wywnioskujemy wszystkiego, np. drutów kolczastych, łąk pełnych zwierząt itp., więc warto mieć zapas czasu przed zmierzchem (minimum 30 min.) na wyszukanie w wytypowanej okolicy dobrego miejsca. Z tego powodu dobrze jest znać orientacyjny czas zachodu słońca. Oczywiście po ciemku również można znaleźć miejsce na namiot, ale wielu istotnych szczegółów można już nie zobaczyć.
Miejsce na nocleg trudno jest wypatrzyć nie schodząc z roweru: jeśli z drogi widzimy interesujące miejsce to znaczy, że jest ono też widoczne dla innych i wcale dobre nie jest. Skutecznym rozwiązaniem jest przejechanie kilkudziesięciu/kilkuset metrów bocznymi dróżkami czy ścieżkami: często jesteśmy tam osłonięci od drogi, a nie zbaczamy zbytnio z trasy. Jednak każde takie odbicie (często kończące się fiaskiem) zabiera czas, a pod presją zapadającego zmroku najczęściej wybiera się już byle co.
Zachowaj porządek!Bez względu na miejsce, w którym śpimy musimy pamiętać o zachowaniu całkowitego porządku. Nocleg na łonie natury nie powinien doprowadzić do jej niszczenia. Najlepiej pozostawmy ją w co najmniej tak dobrym stanie, jak ją zastaliśmy. Najwygodniej wszystkie śmieci pakować do jednej siatki i rano wyrzucić do najbliższego kosza.
Zachowanie porządku wokół namiotu może przysłużyć się także bezpośrednio nam, bo pozostawione resztki jedzenia mogą przyciągnąć zwierzęta w obręb naszego biwaku. Zazwyczaj nie stanowią one dużego zagrożenia, w przeciwieństwie do ludzi, niemniej buszujący lis czy pies może uprzykrzyć nam sen - tak ważny w czasie wyprawy.
Do porządku zobowiązuje także przyzwoitość wobec właściciela pola, z którego uprzejmości, świadomej lub nie, korzystamy. Często rano pojawiają się np. rolnicy i nasze śmieci na ich polu nie będą mile widziane. Zrelaksuj się!Po tych wszystkich przestrogach i nakazach nie możemy zapomnieć o jednym: największą zaletą spania na dziko jest relaks. To czas, w którym nie musimy się przejmować innymi, ani do innych dostosowywać, zastanawiać co wypada, a co nie, - sami decydujemy o wszystkim. Sen pod gołym niebem czy w namiocie, w pięknym, spokojnym miejscu pozwala w pełni cieszyć się przygodą, jaką jest wyprawa rowerowa. Zasypianie przy szumie wiatru, śpiewie ptaków jest czymś czego nie możemy doświadczyć codziennie, dlatego skorzystajmy z tej możliwości na wyprawie. Kąpiel w zimnej wodzie, ognisko i pełna niezależność to wszystko zalety dzikich noclegów.
W relaksie pomoże z pewnością wybór ładnej okolicy. Widokowość noclegu powoduje, że zawsze będziemy go miło wspominać. Nie martw się o rowery!Jak zabezpieczyć rowery? To pytanie pada szybko, każdy się początkowo obawia, że o świcie jego roweru już nie będzie przy namiocie. Wyjść jest kilka. Pierwsze - najcięższe, mieć namiot z dużym przedsionkiem i tam wsadzać rower. W dużym przedsionku zmieszczą się nawet 2-3 rowery, nie będzie jednak można komfortowo opuścić namiotu.
Druga, częściej wybierana opcja, to pozostawienie rowerów poza namiotem. Najlepiej je wtedy spiąć, można przyczepić do linki namiotu czy pałąka. Rower zawsze można położyć też za namiotem z punktu widzenia spodziewanego kierunku przyjścia nieproszonego gościa. My jeździliśmy z namiotem zarówno z dużym jaki i małym przedsionkiem. Rowery do przedsionka chowaliśmy rzadko - tylko gdy spaliśmy w widocznym miejscu lub padał deszcz. Nigdy nie próbowano nam ukraść rowerów. Strach przed kradzieżą okazał się w naszym przypadku dużo bardziej zgubny: raz wpychałem rowery w krzaki za namiotem, by nie były widoczne, tak skrzętnie, że przebiłem dętkę kolcem :)
Nasze noclegi na dzikoW trakcie naszych podróży wielokrotnie spaliśmy na dziko, czasami z własnej woli czasem z braku innych opcji.
Jednym niezapomnianych noclegów był ten w Albani podczas wyprawy po Bałkanach. Odludne Alabańskie góry nie zostawiły nam wyboru: w promieniu wielu kilometrów nie było wioski, a zapadał zmrok. Udaliśmy sie więc w bok wysuszonej polany, którą przebiegała droga i w obniżeniu, niewidocznym z drogi rozbiliśmy namiot. W nocy mogliśmy obserwować małe pożary lasów na przeciwległych wzgórzach.
Ze względu na dużo mniejszą gościnność zdecydowanie częściej nocowaliśmy na dziko we Włoszech. Już pierwszego dnia, po ciemku, rozbijaliśmy się na zasłoniętej krzakami łące niedaleko lotniska. Później trafiły nam się dużo lepsze miejsca: głównie na Sycylii i w Kalabrii, gdzie nocowaliśmy w gajach oliwnych i pięknych pastwiskach. Były jednak też nieprzyjemne noclegi, jak niedaleko San Marino, gdzie w nocy wystraszył nas duży zwierz lub człowiek skradajacy się może metr od namiotu, czy w kukurydzy pod Paestum, gdzie niespodziewanie w nocy pojawili się jacyś ludzie, a rano omal nie rozjechał nas traktor :)
Ostatnie dwie wyprawy to zarazem trudności ze znalezieniem dobrego miejsca, jak i piękne, widokowe noclegi ze świeżą wodą, pozwalajacą cieszyć się pełnym komfortem. I to właściwie jest kwintesencją noclegów na dziko: nigdy nie można być pewnym, co się trafi, zawsze przy ich szukaniu jest nutka niepewności, co tym razem się uda znaleźć.
Poleć innym: |
| Zmieniony: piątek, 20 stycznia 2012 17:35 |
Dodaj komentarz

