| Warmshowers i Couchsurfing |
|
|
| Wpisany przez Maciek |
| niedziela, 23 stycznia 2011 22:03 |
|
Jak pisałem w poprzednim wpisie "internetowe sieci wzajemnej gościnności" zyskują ostatnio coraz bardziej na popularności. Dla przykładu serwis Couchsurfing.org posiada obecnie prawie 2,5 miliona członków, a liczba ta rośnie z roku na rok szybciej.
Rowerowy Warmshowers jest dużo bardziej niszowy jednak pozwala na bezproblemowe znalezienie noclegu w większości krajów Europy. Co jest takiego fajnego w nocowaniu w czyimś domu i przyjmowaniu gości u siebie? Poznajcie nasze doświadczenia.
Couchsurfing i Warmshowers dla rowerzystyDla rowerzysty będącego w podróży idea tych serwisów jest wspaniała, zyskujemy:
W zasadzie wszystkie te cztery rzeczy, szczególnie dla osób lubiących spanie na dziko, na wyprawie nie występują. Oprócz czysto materialnych korzyści, najciekawszą jest zawsze możliwość poznania gospodarza, dzięki któremu możemy dowiedzieć się ciekawych rzeczy o zwiedzanym kraju, zrewidować swoją trasę lub po prostu sie z nim zaprzyjaźnić ;)
Jedyny minus to konieczność dostosowania swojej trasy pod miejsca zamieszkanie ewentualnych hostów. Niemniej i to kiepska wada. Na Warmshawers i Couchsurfing najłatwiej bowiem nocleg znaleźć w miastach, gdzie z kolei najtrudniej rowerzyście znaleźć inne tanie i dogodne miejsce na sen.
U osób, które nie nocowały nigdy u obcych sobie ludzi może pojawić się wątpliwość czy odnalezienie się w takiej sytuacji będzie łatwe. Dobrze jest po prostu nie wzbranianiać się przed czyjąś gościnnością, ani nie przesadzać z własnymi wymaganiami wobec gospodarza. To że lodówka jest pełna wcale nie oznacza, że jest ona do naszej dyspozycji :)
Podczas wysyłania zapytań warto też zapoznać się wcześniej z profilem i zainteresowaniami danej osoby. Być może jej styl życia nie będzie nam odpowiadał. Swój własny opis warto też poszerzyć poza standardowe:
I'm Maciek, I'm 20, can you host me?
Idea serwisów typu Warmshowers czy Couchsurfing jest taka, aby otrzymaną gościnność przekazać dalej, jeśli jednak chcemy dać coś w zamian konkretnej osobie, warto wziąć z sobą w podróż jakieś pamiątki ze swojego miasta czy zrobić pamiątkową laurkę :)
Niezbyt dobrym pomysłem jest kupowanie Żubrówki- każdy kto gościł Polaków ma już niejedną :D
W naszych wyprawach korzystaliśmy z tej formy noclegu 3 razy podczas wyprawy na Bałkanach, pięciokrotnie we Włoszech oraz dwa razy w trakcie pętli po Rumunii. Couchsurferzy pomagali nam również organizacyjnie przechowując czy to pudła na rowery czy samochód...
Couchsurfing vs WarmshowersKtóry z tych serwisów jest lepszy? Ponieważ korzystamy z obydwu tych sieci mogę zdobyć się na małe ich porównanie.
Oczywiście główne różnice wynikają z wielkości obydwu z nich. Dlatego na Couchsurfingu, by znaleźć nocleg, szczególnie w popularnym miejscu musimy czasem wysłać wiele zapytań i przewertować dziesiątki profili. Część z nich bywa nieaktywna, część ma u siebie gości, część po prostu nie odpowiada. Niestety duża popularność nie pozostaje bez wpływu na łatwość i szybkość obsługi. Należy też pamiętać, że wielu użytkowników Couchsurfing nastawionych jest głównie na poznawanie ludzi , więc niekoniecznie chcą u siebie gościć kogoś tylko przez jedną noc, w szczególności zmęczonych i chodzących spać równo z zachodem słońca rowerzystów ;)
Warmshowers ma tą oczywistą przewagę, że przytłaczająca większość jego członków to bardziej lub mniej aktywni rowerzyści. Tutaj nikt nie będzie zdziwiony tym, że głównym składnikiem Twojego organizmu jest pot, a na dźwięk słowa „prysznic” Twoje ciało niespokojnie podryguje ;) Również opowiadane historie mogą wydać się ciekawsze, bo na pewno będą dotyczyć podróży rowerowych i przygód z nimi związanych.
Nie zdarzyło mi się również aby ktoś z Warmshawers mi nie odpisał: nawet po kilku tygodniach czy miesiącach dostawałem odpowiedzi od użytkowników, którzy podczas mojej podróży byli nieobecni.
Minusem Warmshowers jest z pewnością niezbyt wielka liczba członków, szczególnie w Europe południowo-wschodniej. Dlatego ciężko zaplanować trasę tylko w oparciu o nocowanie u rowerzystów z Warmshowers, co jest jak najbardziej możliwe przy korzystaniu z bazy Couchsurfing.
Dlatego porównanie tych obu społeczności rozbija się w zasadzie o ich grupę docelową, a także obecny stan popularności. W obydwu spotykaliśmy równie pozytywnych ludzi, a wielu z nich posiadało jednocześnie konta w obu serwisach :)
Przyjmowanie gości we własnym domuIntegralną częścią podczas korzystania z „serwisów gościnnych” jest oferowanie czegoś w zamian. niekoniecznie oznaczać to musi przyjęcie kogoś w swoim domu, bo nie zawsze mamy odpowiednie warunki czy też inne sprawy prywatne nie pozwalają nam na użyczenie komuś swojej kanapy, materaca czy ogródka. Należy jednak zaznaczyć to w swoim profilu, choćby po to by nie dostawać niepotrzebnych maili. Nasza obecność na tego typu portalach może przydać się też komuś w planowaniu trasy, czy szukaniu jakiejkolwiek innej pomocy w obcym m kraju. Częstą praktyką w serwisie Couchsurfing jest zaznaczanie opcji „Coffe Or Drink”, która to oznacza, że miejsca na nocleg dla nikogo nie mamy, ale za to chętnie się z nim spotkamy aby pogadać i posłuchać co w szerokim świecie się dzieje.
Nasze doświadczenia z goszczenia ludzi u siebie są jak najbardziej pozytywne. Wszyscy ludzie którzy spali u nas byli sympatyczni i ciekawi świata. W większości czy to w knajpach czy w domu przegadywaliśmy całe wieczory, oprowadzaliśmy ich po Krakowie itp. Takie spotkania dają dużo energii i rozbudzają chęć do podróży, nie wychodząc z domu poznajemy w opowieściach nowe kraje.
Jak do tej pory mieliśmy u siebie trochę mniej niż 10 grup gości, a już dzięki temu, w krakowskim szpitalu podczas próby rejestracji adresu goszczonego Łotysza, usłyszałem parafrazę z Misia, a mianowicie:
Nie ma takiego miasta. Na Łotwie jest tylko Ryga. Może być Ryga?
Podróżnicy, którzy przewinęli się przez nasz materac mieli między 20 a 71 lat, a ich wycieczki trwały od kilku dni do 1,5 roku. Posłuchaliśmy ciekawych historii z podróży po Nowej Zelandii, Chinach, Hiszpanii i… Mszanie Dolnej ;) Mogliśmy zaobserwować też autentyczne zdziwienie na twarzy Amerykanina, że w polskich kolejach nie ma klimatyzacji :)
PodsumowaniePewnie zastanawiacie się czy zawsze jest tak różowo? Oczywiście, że nie: dwa razy nasi potencjalni gospodarze pomimo wcześniejszych zapewnień przestali się odzywać ( raz z Couchsurfingu, raz z Warmshowers) również z gośćmi zdarzyło się, że pewne zasady trzeba było od razu ustalić. Niemniej nie były to sytuacje, które w jakikolwiek sposób pozostawiły negatywny wpływ na naszą ocenę „sieci społeczności wzajemnej gościnności”.
Dzięki temu typu organizacjom zyskaliśmy mnóstwo świetnych znajomych i ciekawych doświadczeń. Poznani ludzie pozwolili nam na poszerzenie horyzontów i inne spojrzenie na wiele spraw.
A niektóre z najzwyklejszych, ciepłych pryszniców pozostały w naszej pamięci do dzisiaj ;)
Poleć innym: |
| Zmieniony: czwartek, 03 lutego 2011 18:36 |
Dodaj komentarz

