| Rower w samolocie |
|
|
| Wpisany przez Maciek |
| piątek, 20 sierpnia 2010 20:45 |
WstępCzy nie myśleliście kiedyś nad tym, że wyjazd z domu i powrót z wyprawy do domu, zaczyna być nużący? Ile razy można jechać przez Słowację, Czechy, Węgry czy Austrię? Oczywiście można podjechać "gdzieś" pociągiem czy autem, ale czasami trwa to bardzo długo, kosztuje trochę wysiłku, a dodatkowo może zabierać nasz cenny urlop... Idealnym rozwiązaniem na szybkie dotarcie na miejsce startu wyprawy jest samolot. Tylko czy nie jest za drogi? Czy zabiorą w nim rower? Poniższy artykuł opowiada o tym co może nas spotkać, gdy lecimy razem ze swoim rowerem :)
Czy zabiorą rower?Tak. Większość pasażerskich samolotów zabiera na pokład sprzęt sportowy w tym rower. Większość linii, szczególnie tanich, pobiera za rower dodatkowa opłatę. Z roku na rok opłaty te się zmieniają, najczęściej jest to ok 30-40 euro. Rower w większości linii należy spakować do pudła lub torby. Niektóre linie pozwalają na przewóz roweru luzem. Niemniej zawsze należy sprawdzić, czy np. roweru nie należy zgłosić przed lotem. Jak wiadomo, samoloty za duże nie są i dużo rowerów do środka się nie zmieści. Kiedy lecieliśmy do Dubrownika, z nieistniejącym już Sky Europe mieliśmy na pokładzie 3 rowery w pudełkach i dwa luzem. Rekord jaki znam to 7 rowerów przewiezionych do Armenii LOTem przez Rowerowa Rodzinkę i przyjaciół :).
Dane na temat limitów wagowych podczas przewozu rowerów i cen w popularnych w Polsce liniach na sierpień 2010:
Jak zapakować rower?Zasadniczo mamy do wyboru trzy metody: nie pakować, wsadzić do torby, wsadzić do pudełka. Należy jednak pamiętać, że jeśli rower nie będzie zabezpieczony, a bagażowi nim porzucają, to może się coś skrzywić,rozlecieć. Oczywiście nie musi się tak stać, rowery podróżujące w cienkich torbach czy luzem żyją i jeżdżą dalej, ale moim zdaniem warto poświecić trochę czasu, by wyprawy nie rozpoczynać od naprawy :)
Tak więc odrzucam wożenie roweru luzem, podobnie w specjalnej torbie, głównie ze względu na cenę tych toreb i w drugiej kolejności na pytanie co zrobić z tą torbą po przylocie? Wozić całą wyprawę darmowe kilka kilogramów? Mi się to nie podoba.
Proponuję wiec opcję najtańszą, a mianowicie pakowanie roweru w pudła. Po pudło udajemy się do sklepu rowerowego i wbrew ciągłym pytaniom pracowników tegoż próbujących dać nam cały śmietnik, musimy pamiętać, że na jeden rower wystarczy jedno pudło. Podczas wyprawy na Korsykę i Sardynię używałem dużego pudła po rowerze trekkingowym, w którym mój rower mieścił się bez ściągania kół. To najlepsze rozwiązanie bo możemy dostosować takie pudło do naszych potrzeb (obciąć na długość i wysokość) tak aby nie trzeba było ściągać tylnego koła. Dlaczego to ważne? Przy używaniu małego pudła standardowo wyciągamy sztycę, odkręcamy koła, pedały i przekręcamy kierownicę. Powoduje to sytuację, w której rower opiera się na na tylnej przerzutce. Nie jest to dobra sprawa, szczególnie gdy mamy przed oczami bagażomiotaczy :). Wyższe i dłuższe pudło pozwala nam na pozostawienie tylnego koła, więc rower opiera się na widelcu i kole. Do tego odkręcamy pedały, przekręcamy kierownicę... i tyle. Warto siodło uczynić najwyższym punktem roweru, wtedy będziemy mieli pudło stabilne od góry. Oczywiście możemy poupychać folię bąbelkową, piankę czy gazety, żeby usztywnić konstrukcję.
Pudło oklejamy dokładnie taśmą do pakowania. Szczególnie w miejscach w których je rozcinaliśmy a także na obydwu dnach (dziwne, ale dla obsługi każdego lotniska mój rower zawsze ma dół tam gdzie ja myślę, że ma górę. Dlatego warto pamiętać, że rower ma dwa dna i lepiej żeby w środku za dużo nie fruwało;) Jeśli chcemy sprawdzić czy dobrze go zapakowaliśmy i na pewno się nie rozleci możemy dopisać na nim "FRAGILE" :D
Jakie wymiary pudła?W teorii każda linia podaje jaki maksymalny rozmiar bagażu przyjmie (jest to tyle, że każde pudło po rowerze się w tym mieści), a w praktyce nasz rowerek, musi zostać prześwietlony i ograniczają nas wymiaru skanera sprzętu sportowego. Dwukrotnie mieliśmy problemy (w Pyrzowicach i Balicach) z wysokością pudła i trzeba było je wpychać na ukos, dlatego nie wolno przesadzić z wysokością. Inne wymiary powinny trzymać tylko standardy linii. Dobrze jest więc (szczególnie w Polsce, bo gdzie indziej te nasze pudła jakoś wchodziły bez "ale") zadzwonić na lotnisko zapytać o maksymalne wymiary bagażu.
Czy w pudle może być coś poza rowerem?Nie wiadomo tego dokładnie ;). Ogólnie każdy bagaż nie może ważyć więcej niż 32 kg, niektóre linie na rower dają mniej, więc tego trzeba się trzymać. Ja do roweru najczęściej pakuję namiot lub jego części, kask , narzędzia rowerowe. Można też wrzucić jedzenie. Ogólnie nikt się nie przyczepi jak w rowerze będzie coś więcej, bo tak naprawdę nie ma tego kto zrobić. Na odprawie rower jest co najwyżej ważony, prześwietlany jest w specjalnym luku dla większego bagażu robi to Służba Celna,a ich raczej nie obchodzi, że Twój rower składa się z roweru, puszki konserwy i kalesonów, jeśli te składniki razem nie tworzą bomby.
Czy można przewozić gaz?Nie bardzo. Jednak nam udało się to zrobić za każdym razem kiedy próbowaliśmy. Raz w ogóle się nikt się nie doczepił, za drugim razem musiałem wyciągnąć gaz z pudła rowerowego (towarzyszył mi przy tym jakiś żołnierz), ale ten schowany w sakwie już przeszedł. Za trzecim razem nie próbowałem, bo akurat gaz nie trudno dostać na miejscu docelowym, więc postanowiłem nie wysadzać współpasażerów.
Co z pudłem na miejscu, skąd zdobyć pudło na drogę powrotną?Jeśli lecimy w jedna stronę, albo wracamy z innego lotniska, to problemu nie ma- pudło po prostu zostawiamy. Martwić się będziemy potem. Oczywiście rodzi to problem, nie tyle nawet skąd potem weźmiemy to pudło (ze sklepu), a jak je dotransportujemy na lotnisko. Jeśli wracamy z tego samego lotniska, warto pudło gdzieś przechować. Gdzie? to już nasza inwencja. Nam dwa razy udało się w promieniu 1,5km od lotniska znaleźć ludzi, którzy trzymali kartony w garażu czy innym schowku. w tym roku znaleźliśmy ochotnika na couchsurfingu :). Można też spróbować gdzieś na lotnisku (np. jakieś magazyny licznych sklepów czy restauracji)
Podsumowanie- czy warto?Na to każdy musi sobie odpowiedzieć sam, na pewno jest więcej zachodu niż przy podróży pociągiem czy autem, więcej problemów do rozwiązania przy pakowaniu itd. Oszczędzamy za to kupę czasu, czasem też pieniądze. Na pewno jest jedna niepodważalna zaleta wyruszania na wyprawę samolotem: w ciągu kilku godzin, wyprawa z planowanej i rozpoczynającej się, staje się rozpoczęta. Od razu spadają na głowę konkretne problemy, sprawy, kontakt z innymi ludźmi. Ja to lubię, pozwala to natychmiast wejść w wyprawę, bez odwrotu.
Poleć innym: |
| Zmieniony: środa, 20 października 2010 22:50 |


Komentarze
zapraszam na moją www.leszekhanski.pl
Zwykle lotniska są daleko od centrów miast (najczęściej bardzo daleko przy tanich liniach lotniczych) i dojazd tam z pudłem i rowerem bywa utrudniony (drogi).