Zaglosuj:
 
Krótki postój w Niepolomicach

 Ruiny zamku Krzyztopór

 Zamek w Czersku
 
Ostatnie metry dziurawej drogi (okolice Ostroleki)

 Mazurskie drogi

 Zamek w Reszlu


Depresja ze scyzorykiem...


Nad Baltykiem po ok. 970 kilometrach...
|
|

Wieliczka- Gdansk 2005
>>glówna>>wyprawy |
Statystyki
Ogólne |
| Dlugosc trasy |
949,05 km |
| Przejechane |
1016 km |
| Srednia predkosc |
23,7 km/h |
| Srednia dzienna odleglosc |
135,58 km |
| |
Poszczególne dni |
| |
Odleglosc [km] |
Predkosc [km/h] |
| Dzien pierwszy |
133,4 |
22 |
| Dzien drugi |
101,71 |
20,5 |
| Dzien trzeci |
137,15 |
24,66 |
| Dzien czwarty |
170,2 |
24,56 |
| Dzien piaty |
116,2 |
24,7 |
| Dzien szósty |
przerwa |
| Dzien siódmy |
171,89 |
25,11 |
| Dzien ósmy |
118,5 |
24,34 |
|
Relacja
Przygotowania do tegorocznej wyprawy szly dosc opornie, by nie powiedziec , ze ich nie bylo wcale...Choroba Macka, która na miesiac wykluczyla go z normlanego zycia, pokrzyzowala plany. Z terminu z konca lipca trzeba bylo zrezygnowac...Pomimo checi z powodów niezaleznych pod koniec sierpnia wylaczeni zostali Piotrek i Krzysiek.
Ponizej relacja, która napisalismy dla Panoramy Powiatu Wielickiego.
Galeria
Wstep" Wyprawa rowerowa jest pewnym specyficznym przezyciem, polaczeniem turystyki, sportu i checi sprawdzenia wlasnych mozliwosci. Kazdy kto kiedykolwiek przypial sakwy i namiot do rowerowego bagaznika zna to uczucie, którego nie sposób porównac ze standardowa wycieczka samochodem czy nawet piesza wedrówka po górskich bezdrozach. Zna to uczucie satysfakcji z pokonania dystansu kilkuset kilometrów, zdobycia kazdego kolejnego, nawet niewielkiego wzniesienia, uczucie ulgi gdy wzniesienie sie konczy a zaczyna zjazd, jednym slowem uczucie niezapomnianej przygody, której wspomnienie zostaje w pamieci na dlugo.
Tegoroczna wyprawe planowalismy juz od jakiegos czasu. Niesieni marzeniami o okrazeniu calej Europy, postanowilismy, ze warto by zaczac od czegos skromniejszego i jako cel obralismy Gdansk. Dosc krótka trasa (ok. 800 km) z kazdym dniem sie wydluzala – chcielismy po drodze jak najwiecej zobaczyc:) Plan wiec powstal, lecz mnozace sie problemy (zmienil sie termin naszej wyprawy z poczatku lipca, na koniec sierpnia, okazalo sie ze z planowanej piecioosobowej zalogi pojedzie nas tylko dwóch) spowodowaly, ze przystapilismy do jego realizacji z obawami. Ostatecznie dnia 18. VIII pare minut po piatej zespól w skladzie Maciek Kot i Staszek Famielec wraz z rowerami, namiotem oraz sakwami wypchanymi ciuchami, detkami, kluczami, mapami i oczywiscie jedzeniem wyruszyl z przystanku w Tomaszkowicach w kierunku wschodzacego Slonca....
Dzien 1
Wieliczka- Niepolomice- Nowe Brzesko- Kazimierza Wielka- Wislica- Szydlów– Korytnica
- Odleglosc : 133,4 km
- Srednia predkosc : 22 km/h
Droga mijala przyjemnie i bez przeszkód – chlód, niewielka mgla oraz znikomy ruch, spowodowaly, ze bardzo szybko dotarlismy do pierwszego przystanku - Nowego Brzeska. Dalsza czesc trasy nie byla tak latwa, i to nawet nie z powodu zróznicowania terenu, lecz silnego pln.-wsch. wiatru. Po ok. 120 km dotarlismy do Szydlowa – miejscowosci, która oprócz pieknych sredniowiecznych murów, pozostanie w naszej pamieci ze wzgledu na Swieto Sliwki – coroczna sierpniowa impreze. Stamtad juz tylko kilka kilometrów dzielilo nas od konca etapu, czyli Korytnicy nad zbiornikiem Chancza. Po 133 km pokonanych ze srednia predkoscia 22 km/h i az 10,5h jazdy udalismy sie na spoczynek...
do góry>
Dzien 2
Korytnica- Niedzwiedz- Iwaniska- Ujazd- Opatów- Ostrowiec Sw.– Ilza
- Odleglosc : 101,71 km
- Srednia predkosc : 20,5 km/h
Poranek drugiego dnia to zdecydowanie najtrudniejszy dzien kazdej wyprawy. Zmeczone nogi i obolale posladki zniechecaja do podrózy. Strasznie wolno zbieralismy sie i wyruszylismy dopiero okolo godz. 9, co przynioslo dosc negatywne efekty. Na domiar zlego po 5 km trasa, która wybralismy, okazala sie lesna, piaszczysta droga. Stracilismy przez to mnóstwo czasu – obciazone rowery zapadaly sie w piasek i musielismy je momentami prowadzic. Niesamowicie ucieszylismy sie wiec, gdy dotarlismy do asfaltowej drogi i do konca dnia nadrobilismy, w stosunku do pierwotnej trasy, ok. 15 km aby ominac inne niesprawdzone drogi. Najwazniejszym punktem tego dnia byla miejscowosc Ujazd ze znanym zamkiem Krzyztopór. Po godzinnym zwiedzaniu (wspaniale ruiny robia piorunujace wrazenie) wyruszylismy w dalsza podróz. Trasa wiodla drogami wojewódzkimi i krajowymi przez Ostrowiec Sw. w strone Radomia. Po 9 godz. walki z wiatrem dotarlismy do Ilzy. Ze wzgledu na pore postanowilismy zakonczyc podróz tego dnia. Podobnie jak w 1 dniu rozbilismy sie na platnym kampingu. Wieczorem zwiedzilismy miejscowy zamek. Statystyki: 101 km ze srednia 20,5 km/h . do góry>
Dzien 3
Ilza- Radom- Brzóza- Warka- Góra Kalwaria- Otwock– Emów
- Odleglosc : 137,15 km
- Srednia predkosc : 24,66 km/h
Trzeciego dnia postanowilismy nadrobic to, co stracilismy dzien wczesniej. Wstalismy wczesnie, spakowalismy sie blyskawicznie i... okazalo sie, ze Mackowi pekla detka... Dalsza podróz przebiegala bez zaklócen, tradycyjnie nie opuszczal nas najwierniejszy towarzysz – wiatr, pokazal jednak nowa twarz i uderzal bardziej ze wschodu. Jeden z dwóch najbardziej plaskich etapów nie przysparzal wiekszych trudnosci. Podróz mijala szybko, ruch na drodze byl sredni. Po zwiedzeniu zamku w Czersku, przekroczylismy Wisle w Górze Kalwarii, gdyz alternatywa jazdy przez Warszawe jakos nie przypadla nam do gustu. Zaplacilismy za to kilkukilometrowym towarzystwem tirów, które przejezdzaly w odleglosci do 50 cm! Jeden z nich zmusil nas do zjazdu na pobocze – w przeciwnym razie pan z Bialorusi zepchnal by nas swa naczepa... Podobnie jak dzien wczesniej, pomimo zapasu sil, ze wzgledu na pózna pore, zakonczylismy etap juz na 137 kilometrze, srednia predkosc: 24,66 km/h. Nocowalismy na ranczu w Emowie kolo Józefowa, w domku dla stajennych. do góry>
Dzien 4
Emów- Sulejówek- Okuniew- Tluszcz- Wyszków- Dlugosiodlo– Ostroleka- Kadzidlo
- Odleglosc : 170,2km
- Srednia predkosc : 24,56 km/h
Czwarty dzien byl naszym najwiekszym osiagnieciem w historii wycieczek rowerowych. Nizina Mazowiecka, najpierw bocznymi drogami pózniej wojewódzkimi i krajowymi, jechalismy bardzo szybko, niewiele odpoczywajac. Minelismy Tluszcz, Wyszków, Puszcze Biala oraz Dlugosiodlo (trafilismy na dni wsi – bylo bardzo wesolo...). Tam spotkala nas jedyna niemila niespodzianka, która w znaczacy sposób zmniejszyla nasza srednia predkosc: kilkukilometrowy odcinek szutrowej, karbowanej drogi. Jakos dalismy rade i na 150 km wjechalismy do Ostroleki. Mielismy jeszcze troche sil, wiec zaciagnelismy jezyka i zgodnie z radami mieszkanców stwierdzilismy, ze najlepiej bedzie nocowac w oddalonym o 20 km Kadzidle. Do kurpiowskiej wsi dotarlismy, gdy juz zapadal zmierzch, nie znalezlismy jednak zadnego z ponoc „licznych” gospodarstw agroturystycznych. Na szczescie Kurpiowie okazali sie bardzo przyjazni i goscinni – natychmiast pozwolono sie nam rozbic, mielismy nawet do wyboru lake i... stacje benzynowa – ostatecznie wybralismy lake :). Statystyki: odleglosc – 170,2 km; srednia – 24,56 km/h. do góry>
Dzien 5
Kadzidlo- Lyse- Turosl- Pisz- Nowe Guty- Mikolajki
- Odleglosc : 116,2 km
- Srednia predkosc : 24,7 km/h
Kolejny dzien mial byc jednym z najciekawszych. Tylko kilkadziesiat kilometrów dzielilo nas od Krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Na sniadanie spozylismy mleko ofiarowane przez naszych gospodarzy i pelni energii wyruszylismy w strone miejscowosci Lyse. Pogoda, podobnie jak przez pierwsze 4 dni, sprzyjajaca – slonce, niewiele chmur, mogloby byc tylko troche chlodniej. Po trzech dniach opuszczamy województwo mazowieckie i czekamy na piekne mazurskie widoki. Niestety pierwsza rzecza, która oferuje województwo warminsko-mazurskie, sa dziurawe i waskie drogi. Wiatr troche slabnie, a my udajac sie w strone Pisza mijamy m.in. jeziora Nidzkie i Wiartel. Niesamowite wrazenie robi najwieksze polskie jezioro – Sniardwy. Jadac wzdluz jego wschodniego brzegu docieramy do Okartowa. Tam decydujemy na dalsza podróz wzdluz jeziora az do samych Mikolajek. Niestety stan drogi sprawia, ze po 100 m zawracamy i udajemy sie krajówka, która przypomina podrzedne malopolskie drogi. Wspaniale natomiast sa widoki. Podrecznikowy wrecz teren polodowcowy cieszy oko, zwlaszcza po trzech dniach spedzonych na nizinie. Jedziemy na zachód wiec wiatr w koncu zaczyna pomagac. Po dotarciu do Mikolajek (116 km, srednia 24,7 km/h) decydujemy sie na zakonczenie etapu. do góry>
Dzien 6
Mikolajki
- Odleglosc : 0 km
- Srednia predkosc : 0 km/h
Szósty dzien planowo mial byc dniem odpoczynku i tak tez sie stalo. Mikolajki okazaly sie mocno przereklamowane, szczególnie miniaturowych rozmiarów plaza miejska wzbudzila w nas smiech. Warto odnotowac, ze w tym miasteczku procent Niemców i Polaków jest chyba równy. Maciek zmienia juz drugi raz detke. do góry>
Dzien 7
Mikolajki- Ryn- Swieta Lipka- Reszel- Bisztynek- Lidzbark Warm.- Orneta- Paslek
- Odleglosc : 171,89 km
- Srednia predkosc : 25,11 km/h
Dzien odpoczynku dal nam bardzo duzo, szkoda tylko ze znów nie wyjechalismy o zaplanowanej porze – rano okazalo sie, ze zmieniona detka równiez strzelila... Z Mikolajek udajemy sie na pólnoc przez Ryn (nieciekawy zamek) i Swieta Lipke (sanktuarium, najwieksza ilosc ludzi w jednym miejscu napotkana do tej pory) i docieramy do Reszla. Po zwiedzeniu zamkowej wiezy udajemy sie na zachód. Bardzo liczylismy na pomoc wiatru, nadzieje okazaly sie jednak plonne, gdyz akurat na Warmii wiatr byl zmienny... Jakosc dróg troche sie polepszyla, jechalismy wiec bardzo szybko. Teren zaczal sie wyplaszczac, za to pogoda napedzila nam stracha, gdyz w odleglosci ok. 3-5 km równolegle do nas przechodzila burza. Na szczescie susi dotarlismy do Pasleku, gdzie przy drodze glównej zatrzymalismy sie w klubie sportowym i tam tez nocowalismy. Ucieszyl nas nowy, podwójny rekord: 171,9 km i srednia 25,11 km/h. Zmeczeni udalismy sie spac, a towarzyszyla nam tylko jedna mysl: jutro bedziemy w Gdansku. do góry>
Dzien 8
Paslek- Elglag- Raczki Elblaskie- Malbork- Tczew- Gdansk
- Odleglosc : 118,5 km
- Srednia predkosc : 24,34 km/h
Poranek nie okazal sie zbyt mily: Mackowi skradziono ... bidon. Jechalo sie nam jednak dobrze i do Elblaga dotarlismy w ekspresowym niemal tempie. Stamtad do Gdanska bylo juz tylko 60 km, ale my, a jakze, wybralismy dluzsza droge (ok. 100 km) przez Malbork. Po drodze zawitalismy do Raczek Elblaskich, by popasc w najglebsza w Polsce depresje (1,8 m p.p.m.) :). Niewiele brakowalo, a faktycznie popadlibysmy w zalamanie nerwowe, a to za sprawa silnego wiatru, który spychal z drogi, oraz majaczacych w oddali deszczowych chmur, jednak widok zamku oraz przedzierajace sie promienie slonca nad Malborkiem zdecydowanie poprawily nam nastrój. Twierdza krzyzacka robi ogromne wrazenie, szkoda tylko ze zwiedzanie zamku (min. 4 godz.!) uniemozliwiloby nam zwiedzenie Gdanska. Po zrobieniu zdjec wyruszylismy w dalsza trase. I kiedy wydawalo sie, ze nic nas nie jest w stanie juz zaskoczyc, swój urok po raz kolejny pokazaly polskie drogi. Otóz na drodze krajowej nr 22 przed Tczewem znienacka pojawia sie kostka brukowa! Z Tczewa do Gdanska droga minela nam bardzo szybko. Widzac sfatygowany nieco znak, oznaczajacy poczatek tego pieknego miasta poczulismy sie jak w domu. 118 km ze srednia predkoscia 24,34 km/h bylo naszym ostatnim dokonaniem na tej wyprawie. Zaden z nas nigdy nie byl w tym miescie i trzeba przyznac, ze bardzo sie nam spodobalo. Bliskosc morza, piekne stare miasto, a zarazem arena wydarzen historycznych spowodowaly, ze zwiedzajac Gdansk pokonalismy ok. 40 km! Wrazenia z calej wyprawy przycmily jedynie problemy z dostaniem sie do pociagu – kosztowalo nas to troche wysilku fizycznego i sporo nerwów, nie moglismy jednak przewidziec, ze zarówno pierwszy, jak i ostatni wagon, do których nalezy wsiadac z rowerami, beda zarezerwowane przez kolonie... Po osmiu godzinach dotarlismy do Krakowa, skad dosc wolno udalismy sie do domów. do góry>
KoniecTak wlasnie zakonczyla sie nasza wspaniala wyprawa, która mamy nadzieje bedzie pierwszym etapem zwiedzania Europy. Przejechalismy przez setki miejscowosci, zwiedzilismy dziesiatki wspanialych miejsc, pokonujac 1016 km w 8 dni. A za rok ? Za rok jesli wszystko pójdzie zgodnie z planem jedziemy do Rzymu, albo z Gdanska do Amsterdamu.....
do góry> |
|
|

 Cala trasa

 Jezioro Chancza

 Ilza- widok za wzgórza zamkowego

 "Nasz" domek dla stajennych w Emowie

 Dziki biwak w Kadzidle

 Jezioro Sniardwy

 Plaza miejska w Mikolajkach

 Lidzbark Warminski


Zamek w Malborku


..... i pod Neptunem
|
|