Relacja
Rowerowy pierwszy raz okazal sie byc zdecydowanie trudniejszy, niz moznaby przypuszczac. Przygotowani na latwa i przyjemna wycieczke, kilka razy zostalismy mocno zaskoczeni. Piasek, dziury, upal i ...piasek stawaly na naszej drodze. Mimo, ze nie pokonalismy zbyt wielu kilometrów, wyprawa ta byla najtrudniejsza pod wzgledem nawierzchni.
Dzien 1
Wieliczka- Kraków- Giebultów- Bialy Kosciól- Ojców- Pieskowa Skala
Podróz ropoczelismy ok.9 rano przy olbrzymim upale. Droga do Krakowa minela szybko. Ulicę Wielicka, zgodnie z tradycja,pokonalismy sciezka dla pieszych(a moze i dla rowerów kto wie..). Po zrobieniu zdjecia pod Adasiem uznalismy ze wyprawe mozna uznac za rozpoczeta. Kierujac sie na pólnoc wyjechalismy z Krakowa i wiejskimi drogami zmierzalismy w kierunku Ojcowskiego Parku Narodowego. W okolicach Szyc wjechalismy na droge krajowa nr 94. Po kilku kilometrach zjechalismy z niej i udalismy sie do OPN. Spod Bramy Krakowskiej wyprowadzilismy rowery do Jaskini Lokietka(swietny pomysl...)Pojezdzilismy jeszcze troche po Parku i dosyc wczesnie stwierdzilismy, ze w Pieskowej Skale zakonczymy podróz. Spalismy powyzej zamku w gospodarstwie agroturystycznym. Niewielka ilosc kilometrów pozwolila nam na zrobienie kilku wieczornych przejazdzek po okolicy.
do góry>
Dzien 2
Pieskowa Skala- Sułoszowa- Rabsztyn- Jaroszowiec- Cieślin- Smoleń - Podzamcze
Rano wyruszamy droga nr 773 w kierunku Olkusza. Za Sułoszową skręcamy w prawo na szlak konny i nim poprzez las docieramy do ruin Zamku w Rabsztynie. Tam robimy wiele zdjęć i dośc długo obchodzimy wzgórze. Dalej ruszamy czerwonym szlakiem rowerowym w kierunku Jaroszowca. Ten ok. 10 km odcinek aż do Golczowic był chyba najgorszym na całej trasie. Tony piasku, którego nijak nie dało sie ominąć i częste wzniesienia zmuszały nas do prowadzenia rowerów. Zrozumiałe jest, że szlak rowerowy powinien zawierac pewien stopień trudności, jednak mozna przwidzieć, że dla rowerów z sakwami taka podóż przyjemną nie będzie... Przed zamkem w Smoleniu znowu nieprzyjemne chwile. Etap Rabsztyn-Smoleń to naprawde kawał ciężkiej roboty. W Smoleniu wspinamy się na wieżę i pomimo dużego juz zmęczenia udajemy sie w stronę Ogrodzieńca. Droga wiedzie przez piaszczysty las , i na któryms z podjazdów nie wytrzymuje tylna piasta Krzyska. Na szczęscie do Podzamcza było nie wiecej niż 2,5 km wiec z niewielkim opóźnieniem docieramy na miejsce. Nocujemy na kempingu poniżej zamku, który dość długo zwiedzamy , i który pozostawia po sobie wspaniałe wrażenie.
do góry>
Dzien 3
Podzamcze- Bzów- Skarżyce- Morsko- Podlesice- Kotowice- Mirów- Bobolice- Zdów- Młyny
Poranek dość pracowity. Krzysiek z Mackiem jada PKSem(haha) do Zawiercia po nowa piastę. Zabiera to ok. 2 godzin wiec z całkiem duzym opóźnieniem wyjeżdżamy dalej czerwonym szlakiem rowerowym na północ. Poczatkowo szutrowo-piaszczystymi drogami, później przez las docieramy do ruin zamku i ośrodka wyoczynkowego w Morsku. Stamtąd dojezdżamy do Podlesic i dalej szlakiem rowerowym prowadzącym przez las w kierunku Bobolic i Mirowa. My po duzym obiedzie w przydrożnej restauracji wybieramy jednak drogę nr 792 do Kotowic. Stamtąd juz tylko rzut beretem do Mirowa. To Orle Gniazdo robi świetne wrażenie. Śmiało można stwierdzic ze po Ogrodzieńcu to najwspanialsze ruiny na trasie. Tuż obok ruiny zamku w Bobolicach. Bardziej zniszczone, ale w remoncie. Stamtad wracamy do Mirowa poszukać jakiegoś noclegu. Dziekie pole bez prysznica niezbyt nas interesuje , a i oferta gospodarstw agroturystycznych jakoś nie przypada nam do gustu. Na mapie mamy zaznaczony kemping w oddalonych o ok. 10 km Młynach. Postanawiamy tam jechac i lekko sie dziwimy widząc kolejny dziki kemping. Sytuacja jest o tyle lepsza, że umyc możemy sie w zalewie. Tak też czynimy, a rowerów pilnują nam sasiedzi imprezujący prawie do rana (pilnowanie wskazane patrząc na liczbe dresów ...)
do góry>
Dzien 4
Młyny- Mirów- Niegowa- Moczydło- Kolonia Zawada- Ostrężnik- Siedlec- Zrębice-Ciecierzyn- Olsztyn
Słoneczna pogoda zachęca do kąpieli. Nie chcąc moczyć slipek (suszenie na piaskowych drogach to średni pomysł) kąpiemy sie nago - jest dosyć wczesnie wiec chyba zbyt wielu ludzi nie wystraszyliśmy. Wracamy do Mirowa , a stamtąd do Niegowej. Tam konsumujemy śniadanie i czerwonym rowerowym poprzez lasy, piaski i ściezki docieramy do zamku Ostrężnik. Ciekawe to ruiny, gdyż trudno je dostrzec ;). Wieksze wrażenie robi pobliska jaskinia, w której spotykamy kilku grotołazów. Stamtąd jedziemy juz droga główną(793) i za Diabelskimi Mostami skręcamy w prawo w stronę Siedlca. Pogoda wyraźnie sie psuje zaczyna kropic, a później lać. Przeczekujemy deszcz koło schroniska w Siedlcu i przez Pustynię Siedlecką oraz małe miejscowości dojeżdżamy do rogi nr 46. Stad juz tylko kilka kilometrów do Olsztyna (ładne ruiny), w którym zamierzamy zakoczyć podróż. Spimy na kempingu, wieczorem włócząc sie po miescie spotykają nas różne przygody. Wymieniamy przebite detki i idziemy spac.
do góry>
Dzien 5
Olsztyn- Biskupice- Wysoka Lelowska- Żarki- Kotowice- Włodowice- Zawiercie- Podzamcze
Po deszczowej nocy wyruszamy na południe w kierunku domu. Planujemy zatrzymac sie w Podzamczu na sprawdzonym kempingu i pozwiedzać jeszcze zamek. Droga mija dośc szybko, często wjeżdżamy na znajome juz tereny. Właściwie dzien troche nudny bo jedziemy drogami, a i żadnych atrakcji nie widać. Na zamku w Podzamczu spotykamy jakąś czaską parę która nocuje na ziemi w murach ;)
do góry>
Dzien 6
Podzamcze- Ogrodzieniec- Klucze- Olkusz- Czerna- Krzeszowice- Rudno- Krzeszowice- Zabierzów- Kraków- Wieliczka
Ostatni etap niespodziewanie zaprowadził nas z powrotem do domu ;)Po wyjeździe z Ogrodzieńca zatrzymaliśmy sie w Kluczach , aby obejrzec Pustynię Błedowską. Szczerze mówiąc widok nas nie powalił i szkoda, że pustynia ta juz prawie zarosła. Jedynym mankamentem podróży droga nr 791 był duży ruch. Dlatego za Olkuszem pojechalismy juz bocznymi dorgami(obok Sanktuarium w Czernej) do Krzeszowic. Tu spotkała nas niemiła niespodzianka: piasta w przednim kole Macka , która od kilkunastu kilometrów zachowywała sie "dziwnie" , całkiem sie rozklekotała. Serwis niewiele pomógł - diagnoza piasta do wymiany, więc panowie wymienili łozyska. Wygladało ok wiec pojachalismy do Rudna obejrzeć zamek w Tęczynie. Kiedy z powrotem bylismy w Krzeszowicach piasta znów sie rozwalała jednak wszystkie sklepy i serwisy były juz zamknięte(sobota). Skończyło sie na dokręcaniu co 10 km piasty i w ten sposób dojechaliśmy do Wieliczki.
do góry>
Epilog
Nasza pierwsza wyprawa pokazała nam wszystkei uroki podróży na rowerze. Był i deszcz i zmeczenie i fatalna nawierzchnia i awarie. Była wiec to niezła szkoła jazdy, a zarazem Szlakiem Orlich Gniazd mogliśmy podziwiac wspaniałe ruiny(dziekujemy Szwedom ;). Dość łatwa i przyjemna w założeniu trasa dała nam sie we znaki, a spora część sposród 450 kilometrów, które pokonaliśmy, miało swoja piaszczystą wagę.
do góry> |